O mnie

Cześć, mam na imię Michał i jest to mój osobisty blog, na którym będę się dzielił głównie moją wiedzą z zakresu treningu i odżywiania. Ponadto będę poruszał tematykę motywacji i odpoczynku. Wszystkie te elementy są niezmiernie istotne, jeśli chcemy zadbać o swoją fizyczną i psychiczną formę. Na co dzień staram się żyć w zgodzie ze sobą, co w dzisiejszym świecie „rozpraszaczy i ciągłego braku czasu” stanowi pewne wyzwanie.

Mam 30 lat. Uprawiam sport od dziecka, a siłowo trenuje ponad 10 lat. Poza sportem i odżywianiem lubię słuchać muzyki, grać na konsoli i dużo czytać (głównie artykuły i książki). Ukończyłem studia I i II stopnia na kierunku Żywienie Człowieka i Ocena Żywości na SGGW w Warszawie.

Trening – na wstępie napiszę, że po pierwszych dwóch latach spędzonych na siłowni (i treningu ogólnorozwojowego) złapałem bakcyla na podnoszenie jak największych ciężarów, co doprowadziło mnie do dołączenia do sekcji trójboju siłowego AZS SGGW w czasach studiów. W tym okresie mój trening nastawiony był przede wszystkim na rozwój siły. Aktualnie podchodzę do tematu bardziej rekreacyjnie. Nie startuję już w zawodach trójboju siłowego i stawiam teraz głównie na ogólny rozwój oraz dobre samopoczucie. Podejmuję się nowych wyzwań, np. trening bez sprzętu, badminton, joga i dzięki temu łapię nowe doświadczenia, które dają mi sporo do myślenia – chcę się nimi dzielić na niniejszym blogu. Oczywiście dalej podstawą jest trening oporowy (siłowy).

Co do trójboju siłowego to startowałem przez 3 lata w zawodach akademickich i udało się w nich osiągnąć całkiem fajne wyniki – jestem medalistą Akademickich Mistrzostw Polski (AMP) oraz Akademickich Mistrzostw Warszawy i Mazowsza (AMWiM). Na blogu mam zamiar dzielić się moim doświadczeniem i wiedzą odnośnie treningu. Do wszystkich doświadczeń z treningiem siłowym bardzo fajną perspektywę daje mi aktualne podejście do treningu i praca 7h dziennie przy biurku – teraz na własnej skórze przekonuję się z jakimi problemami mogą zmagać się pracownicy biurowi. Zupełnie inną perspektywę miałem pracując jako trener w czasach studiów, kiedy to miałem większą aktywność (zarówno w pracy, jak i w czasie wolnym).

Dieta – jeśli uprawiasz jakikolwiek sport to wiesz, że dieta jest podstawą dla twojego postępu. Jeśli ćwiczysz rekreacyjnie to również zdajesz sobie sprawę, że dbając o dietę Twój potencjał znacząco rośnie, a za tym idą efekty i tu nie jest ważne jaki jest Twój cel. Czy można prowadzić dietę bez rozpiski? Moim zdaniem można, jeśli robisz to dla zdrowia, lepszego samopoczucia. Natomiast jeśli masz przy tym ambitny cel to jednak warto mieć plan dietetyczny i się go po prostu trzymać. Będzie Ci łatwiej osiągnąć swój cel.

Z moich obserwacji wynika, że dla większości osób trzymanie się diety jest karą. Czy rzeczywiście jest aż tak źle? To zależy. Oczywiście wymaga ona na początku pewnych poświęceń, które później zamieniają się po prostu w codzienny nawyk i do tego powinniśmy dążyć. Trzymanie się diety wcale nie oznacza, że zaczynamy od teraz jeść „zdrowo i niesmacznie”, po prostu trzeba trochę poszukać i pokombinować. Mam zamiar często poruszać kwestie odżywiania i pokazać, że trzymanie diety wcale nie jest niemożliwym wyzwaniem. Chciałbym pomóc wszystkim czytelnikom w kwestii odżywiania poprzez przekazywanie praktycznych wskazówek, również dla tych leniwych 🙂 Uważam, że jeśli mamy utrzymywać swoją dietę to nie może być ona zbyt skomplikowana i wcale nie musi przewracać całego życia do góry nogami.

W kwestii diety chciałbym tylko jeszcze dodać, że na pewno bardzo pomaga polubienie gotowania. Jest to najlepsze połączenie, które będzie wspierać nasze działania i w ten sposób osiągamy pełną kontrolę nad swoimi posiłkami. Na swoim blogu będę opisywał różne systemy odżywiania. W planach mam też podzielić się moimi prostymi przepisami. Nie oczekuj tu super wykwintnych potraw, nie jestem kucharzem. Spodziewaj się praktycznego podejścia, czyli prostych, zbilansowanych i wartościowych posiłków.

Regeneracja/relaks – trenujesz, dobrze się odżywiasz, śpisz 8 godzin dziennie i ciągle chodzisz zmęczony? Pamiętaj, że regeneracja to nie tylko sen. Zmęczenie możesz odczuwać m.in. z powodu codziennej monotonii czy niewspierających nawyków. Im starszy jestem, tym bardziej doceniam wagę regeneracji. W wieku 20 lat można było spokojnie iść na zajęcia na uczelni, zrobić trening siłowy, pójść na imprezę, wypić ze 3-4 piwka i spać 6 godzin prawie bez żadnych konsekwencji dla ogólnego samopoczucia. Wraz z wiekiem zrozumiałem, że nie da tak się funkcjonować całe życie. W ostatnich latach kwestie odpoczynku sprawiały mi największe trudności. Po prostu nigdy wcześniej nie miałem z tym problemów.

Wiek zrobił swoje… z czasem to zrozumiałem i zadbałem również o swoją regenerację. Dzisiaj w tym obszarze robię największe postępy… i wiecie co? Bardzo mi z tym dobrze i czerpię z tego przyjemność!!

Podsumowując. Chciałem przedstawić tutaj moje podejście do „treningu”, które bardziej określiłbym stylem życia. Jeśli liczę na prawdziwe efekty to pamiętam o trzech wyróżnionych elementach (trening, dieta, regeneracja). Osobiście bardzo nie lubię niegdyś chwytliwych haseł typu: „dieta to 70% sukcesu, a trening to tylko 30%”. Z takim podejściem trenowałbym na 30% (czyli co, na pustej sztandze?) i jadł na 70%.

Dla mnie dieta, trening i regeneracja to 100% – każdy z tych elementów traktuję oddzielnie. Jeśli mam cel, na którym mi bardzo zależy i chcę mieć jak najlepsze efekty to trenuję na 100% (ale nie do upadłego), dbam o dietę w 100% i o regenerację w 100%. W ten sposób czynię maksymalne postępy. Oczywiście robię to na miarę swoich możliwości, tak aby zachować niezbędny balans, który pozwoli mi wytrwać w moich poczynaniach jak najdłużej! Nie chodzi o to, aby zajechać się na jednym treningu, a potem przez tydzień odpoczywać.

Pamiętajmy, że jesteśmy ludźmi i starajmy się rozumieć siebie i to co podpowiada nasz organizm. Nie zawsze jesteśmy w stanie robić wszystko na 100%. Jeśli danego dnia nie jesteśmy w stanie zrobić treningu na 100% swoich możliwości to bardzo możliwe, że jesteśmy po prostu przemęczeni, przetrenowani i powinniśmy skupić się na regeneracji. Podam jeszcze przykład, abyśmy się dobrze zrozumieli – w jaki sposób mogę dać od siebie 100% w kwestii treningu w dniu treningowym, w którym czuję się skrajnie przemęczony i ledwo się trzymam na nogach? W taki dzień moje 100% to nie pójście na trening, bo po prostu w takim stanie zrobienie czegokolwiek mi zaszkodzi – idę do domu i oddaję się regeneracji 🙂 Także jeśli chodzi o moje podejście to nie wszystko jest „zero-jedynkowe”. Czasem trzeba być elastycznym i zachować zdrowy rozsądek, aby zrobić jeden krok w tył, a potem dwa do przodu. Więcej będę rozwijał we wpisach na blogu 🙂