Kategorie
Motywacja Relaks

Poznaj siebie i zacznij działać, czyli co mi daje prowadzenie dziennika

Poznaj siebie i zacznij działać, czyli dziennik jako motywator. Prowadzenie go pozwala mi w pełni kontrolować to co robię w wolnym czasie i być bardziej wypoczętym…

Ten wpis jest formą notatki z osobistego dziennika – poznaj siebie i zacznij działać, czyli regularne prowadzenie dziennika jako mój motywator.

Ciągle coś mnie odciągało od faktycznego startu mojego bloga. Co to było? Nic wielkiego, a tacy zwykli „killerzy” czasu wolnego. Wymieniam owych killerów w kolejności od tych najbardziej kluczowych: granie na konsoli, oglądanie YouTube, pozostałe przyjemności, jak np. pizza, słona/słodka przekąska, serial, czy nawet kawa… Tak, zauważyłem że kawa w moim przypadku to sposób na odłożenie czegoś niewygodnego na później.

Poznaj siebie i zacznij działać. Dziennik na ratunek

Ostatnie kilka-kilkanaście miesięcy to niezmiernie ciekawy okres w moim życiu. Głównie ze względu na to, że w tym czasie dowiedziałem się o sobie bardzo wielu ciekawych rzeczy. To wszystko za sprawą skrupulatnego zapisywania tego co robię i co odczuwam (to jest kluczowe!) w dzienniku. Taki zwykły notatnik, w którym zapisuję głównie bieżące czynności, myśli i plany długopisem.

Prowadzanie dziennika bardzo pomogło mi kontrolować czynności, które wykonuję w swoim wolnym czasie.

Literatura poleca prowadzenie dziennika w celu dokonywania zmian

Zacznę może od tego, że w swoim życiu przeczytałem (i przesłuchałem w formie audiobooka) kilka książek dotyczących rozwoju osobistego (około 5-10). Niezależnie od autora (Anthony Robbins, Brian Tracy, Napoleon Hill, Gary Keller) przekaz był podobny. Nie chcę brnąć w szczegóły tych książek, ale chciałbym się odnieść do kwestii, dotyczących prowadzenia dziennika/kalendarza – spisywania myśli i planów na papierze. Zwykle autorzy książek z tematyki rozwoju osobistego zalecają prowadzenie takiego dziennika, co oczywiście w przeszłości uważałem za zwykłe marnowanie czasu. Jednak w połowie 2022 r. dokonałem ważnej decyzji odnośnie zmiany mojego życia i chyba pierwszy raz tak na prawdę szczerej.

Rozpoczęcie prowadzenia dziennika

W celu wzmocnienia moich działań tym razem zacząłem prowadzić dziennik. W tym przypadku najważniejsze było (i nadal jest) regularne zapisywanie czynności, które wykonuję i jak się przy tym czuję, np. prosta rzecz typu „jestem zmęczony, sfrustrowany i nic mi się nie chce” – mamy zapisane. Potem to sobie uzupełniam „czuję się tak po dwóch godzinach grania na konsoli, a w planach miałem dokonać wpisu na bloga”. W prosty sposób zacząłem poznawać siebie i dowiadywać się skąd biorę motywację, a skąd się bierze moje lenistwo czy gorszy nastrój. Rzecz jasna z każdym kolejnym dniem zbierałem coraz więcej informacji o sobie.

Podaję jeszcze przeciwieństwo do tego co napisałem akapit wyżej. Co by było bez prowadzenia dziennika, gdybym poczuł: „jestem zmęczony, sfrustrowany i nic mi się nie chce”. Zapewne czułbym się jeszcze bardziej zmęczony i sfrustrowany przez to, że nic mi się nie chce 🙂
Po prostu nie dowiedziałbym się skąd się bierze mój stan – przeszedłbym do kolejnych czynności, bez zastanawiania się nad tym skąd się bierze moje aktualne samopoczucie.

Prowadzenie dziennika pozwoliło mi wyłapać dużo nawyków, przy których teoretycznie się relaksowałem (w chwili ich wykonywania), ale na dłuższą metę działały one destrukcyjnie (kumulując zmęczenie, czy zmuszając do odkładania ważniejszych czynności na później). Dla przykładu opiszę moje spędzanie wolnego czasu grając w gry na konsoli/komputerze, bo to mnie pochłaniało najbardziej.

Nawarstwianie czynności, przez które tracę czas

Wracając do poprzedniej myśli – sam fakt grania sprawia mi ogromną przyjemność i tego nie mogę podważyć. Jednak podczas prowadzenia dziennika wyłapałem u siebie silnie zakorzeniony nawyk i sposób działania. Zwykle gdy sesja grania była dla mnie zbyt długa (powyżej 2 godzin), docierała do mnie świadomość zmarnowanego czasu i poczucie winy. Wszystko to z powodu odłożenia czegoś ważniejszego na później lub jutro, np. chodzi tu o domowe obowiązki.

Wszystko to w pewnym sensie wbrew własnej woli (bo przecież wiem co jest dla mnie ważniejsze) i uwaga – w tym momencie zawsze czyha pułapka, bo jak można sobie w szybki sposób poprawić humor? Kolejną dawką czynności, które dają szybką przyjemność – śmieszne filmiki, kawa, przekąska, czy nawet powrót do grania po jeszcze więcej hormonów szczęścia! Koło się zamyka, frustracja i poczucie winy narastają. Ponadto po takim działaniu czułem się zwykle wypłukany z energii. Jest to jeden z wniosków, który wyciągnąłem dzięki prowadzeniu dziennika.

Swoją drogą dowiedziałem się, że powyżej opisany mechanizm jest bardzo mocno powiązany z działaniem pewnego hormonu. Chodzi tu o dopaminę. O dopaminie na pewno przygotuję jeszcze w pełni poświęcony wpis.

Wracając do tematu – radą na zasiedzenie przed konsolą jest teraz dla mnie nastawienie minutnika na 60-120 minut przed rozpoczęciem sesji grania. Konsolę wyłączam jak tylko minutnik zadzwoni. Dzięki temu kończę rozrywkę zrelaksowany i nie mam poczucia zmarnowanego czasu z powodu zbyt długiego grania. W tak prosty sposób otrzymałem dużo więcej wolnego czasu do zagospodarowania!

Powolne wplatanie prowadzenia dziennika oraz medytacji

Notowanie w dzienniku i codzienna medytacja to pierwsze dwa pozytywne nawyki, które wprowadziłem w celu walki z marnowaniem czasu. Dziennik był pierwszy, a z jego pomocą dużo łatwiej było mi regularnie medytować. Te dwie czynności bardzo pomogły mi w wyłapaniu tego co robię w wolnym czasie i jak się przy tym czuje.

Warto sobie uświadomić jak dużo czasu poświęcamy na pewne czynności (szczególnie te, które nam nie służą). Moim zdaniem wcale nie jest to takie oczywiste. Tym bardziej, że często jako ludzie bagatelizujemy niewygodne dla nas fakty.

Mój przykład z graniem na konsoli jest dla mnie bardzo przekonujący. Kiedy gram 2,5 godziny jestem zmęczony i sfrustrowany, a gdy gram 1,5 godziny to jestem zrelaksowany i naładowany energią! W ten sposób serwuję sobie lepszy humor i dodatkową godzinę wolnego czasu. Granie to tylko jedna z czynności – dzięki regularnym notatkom dowiedziałem się dużo, dużo więcej o sobie!

Uwolnienie wolnego czasu

Przechodzę powoli do podsumowania. Dokładne poznanie emocji, które towarzyszą mi podczas i po wykonaniu codziennych czynności daje ogromną przewagę (w porównaniu do sytuacji, kiedy nie jesteśmy tego świadomi). Prowadząc dziennik jest mi dużo łatwiej zrezygnować z chwilowej przyjemności i zrobić coś, co wymaga ode mnie dużo więcej wysiłku i daje prawdziwą korzyść (np. sprzątanie, trening, gotowanie, czytanie książki).

Dzięki prowadzeniu dziennika nagle znalazłem w swoim życiu dużo więcej wolnego czasu, choć trzeba przyznać, że w regularne prowadzenie dziennika trzeba włożyć sporo wysiłku, przynajmniej na początku. Chcę podkreślić, że jest to dobry deal! Poświęcając każdego dnia ok. 15 minut na dziennik spokojnie mogę zyskać co najmniej 60-120 minut DZIENNIE.

Skąd aż tyle? Napisałem o graniu jako przykład, ale weźmy tutaj jeszcze pod uwagę korzystanie z telefonu, które moim zdaniem pożera zdecydowanie najwięcej wolnego czasu w dzisiejszych realiach. Ponadto gdy spędzam mniej czasu przy sprzętach elektronicznych jestem dużo bardziej wypoczęty, więc dodatkowo uwalniam czas, który musiałbym poświęcić na odpoczynek w formie drzemki. Tutaj serio jest ogromny potencjał!

Haczykiem jest regularne prowadzenie dziennika

No dobra, wszystko pięknie, więc gdzie jest haczyk? Haczykiem jest regularność. Początkowo myślałem, że jak już dowiedziałem się dzięki dziennikowi co jest dla mnie dobre, a co złe to odłożę go na półkę i o nim zapomnę na zawsze. Jednak w moim przypadku tak się nie da, bo bez regularnego prowadzenia dziennika po prostu tracę swoją organizację i wracam do starych nawyków i działań destrukcyjnych.

Czy tak będzie w przypadku każdej osoby? Nie wiem, zapewne nie, ale najlepiej jak każdy sam się o tym przekona na własnej skórze. Ja z mojej strony chciałbym gorąco polecić i zachęcić chociaż do spróbowania prowadzenia dziennika wszystkich tych, którzy wytrwali do końca tego wpisu 🙂

Być może również dla Ciebie dziennik będzie tak skutecznym narzędziem jak dla mnie. Żyjemy dzisiaj w ciągłym biegu, więc sporo rzeczy robimy nawykowo. Warto przekonać się, czy te nawyki faktycznie są dla nas dobre, bo może znajdziesz u siebie powtarzalne czynności, które odbierają Ci Twój wolny czas w nadmiernej ilości i generują zmęczenie?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *